Umysł dziecka - cud istnienia

Każde dziecko jest kimś szczególnym. Każde jest jedyne i wyjątkowe. Każde rodzi się z wieloma uzdolnieniami i talentami, a rolą Twoją, czyli rodzica, jest poszukać w swoim dziecku tych właśnie ukrytych skarbów, wydobyć je na światło dzienne i pomóc małemu człowiekowi zrobić z nich użytek.

Czy słyszałeś kiedyś o siedmiu cudach świata? Pewnie tak. Może nawet potrafisz je wszystkie wymienić. Pozwolisz, że Ci pomogę - oto one: Piramida Cheopsa, Świątynia Artemidy, Kolos Rodyjski, Latarnia Morska w Faros, Wiszące ogrody Semiramidy, Posąg Zeusa w Olimpii i Mauzoleum w Halikarnasie. Znalazły się w tym zaszczytnym gronie, ponieważ zadziwiają, olśniewają, budzą respekt i inne podobne emocje. Nie znajdujemy wśród wytworów człowieka podobnie wielkich dzieł, a ich powstanie do dziś dnia owiane jest mgiełką tajemnicy i zagadkowości.

Tylko po co ja Ci to wszystko mówię? Co taka piramida Cheopsa ma wspólnego z Twoim dzieckiem? Otóż to - niewiele :-). Bo każdy z tych tzw. siedmiu cudów świata jest błahostką, niewiele znaczącym drobiazgiem w porównaniu z prawdziwym cudem istnienia, jakim jest umysł dziecka.

Każde dziecko jest kimś szczególnym. Każde jest jedyne i wyjątkowe. Każde rodzi się z wieloma uzdolnieniami i talentami, a rolą Twoją, czyli rodzica, jest poszukać w swoim potomku tych właśnie ukrytych skarbów, wydobyć je na światło dzienne i pomóc małemu człowiekowi zrobić z nich użytek. Pamiętasz może z dzieciństwa taką bajkę, gdzie jakiś ubogi chłopina klepie biedę, nie wiedząc, że w jego ogrodzie, pod drzewem, zakopana jest skrzynia pełna złota i drogocennych kamieni. Czy sam fakt, że w jego ziemi leży skarb, czyni go bogatszym? Nie. Dopiero wtedy, gdy dowie się o jego istnieniu, gdy wykopie klejnoty i spienięży cały majątek, stanie się zamożnym człowiekiem. Twoje dziecko również ma szansę bardzo wiele w życiu osiągnąć, ale dopiero wtedy, gdy Ty pomożesz mu dotrzeć do bogactw ukrytych w jego wnętrzu.

Przybycie ze szpitala położniczego do domu z nowo narodzonym człowieczkiem w ramionach to tak, jak przejęcie sterów odrzutowca bez umiejętności pilotowania. Niestety w przypadku dziecka nie dostaniesz żadnej instrukcji obsługi i nie ma bezpłatnej infolinii, na którą można zadzwonić, by uzyskać pomoc. A jednocześnie spoczywa na Tobie olbrzymia odpowiedzialność, bo to przecież głównie od Ciebie - rodzica - zależy, jaki człowiek wyrośnie z tego maleństwa i jak będzie przygotowany do dorosłego życia. Im dokładniejszą i pełniejszą wiedzę będziesz posiadał na temat rozwoju małej istoty ludzkiej, tym lepiej będziesz w stanie ten rozwój wspierać i odpowiednio ukierunkowywać.

Chcąc dotrzeć do potencjalnych możliwości swojego dziecka, nie możesz pozostawać biernym obserwatorem jego rozwoju i poprzestawać tylko na właściwej pielęgnacji i zapewnieniu fizycznego bezpieczeństwa. Talenty człowieka są niczym kwiaty w ogrodzie. Jeśli nie otoczysz ich opieką, nie będziesz ich podlewać i chronić przed chwastami, uschną lub zmarnieją w gąszczu panoszącego się zielska. Bądź troskliwym ogrodnikiem dla umysłu Twojego dziecka, a zaskoczy Cię swoimi umiejętnościami i możliwościami w momentach zupełnie nieoczekiwanych.

Czy zastanawiało Cię kiedykolwiek, dlaczego Mozart, Einstein czy Leonardo da Vinci byli tak fantastycznie kreatywni, myśleli w sposób oryginalny, posiedli ogromną wiedzę i rozwinęli wrodzone talenty w niespotykanym stopniu? Okazuje się, że olbrzymią rolę w rozwoju ich indywidualnych uzdolnień odegrał fakt, że od dzieciństwa mogli rozwijać i twórczo wyrażać swoje własne niepowtarzalne pomysły. W jaki sposób rozwinęły się ich talenty? Poprzez troskę i zainteresowanie rodziców. Ich przekonanie, że warto inwestować w dzieci uwagę, czas i pieniądze. Trzeba obserwować dzieci, rozmawiać z nimi i towarzyszyć im w ich rozwoju.

Tak naprawdę, bardzo niewielu ludzi maksymalnie wykorzystuje swój potencjał. Jednak niektóre dzieci o niemałych możliwościach intelektualnych ponoszą fiasko w dziedzinach, w których zdecydowanie powinny odnosić sukcesy. Zdarza się - i to nierzadko - że ktoś przechodzi przez życie z potencjalnie ogromnymi możliwościami, jednak nigdy nie osiąga sukcesu, gdyż możliwości te nie są w porę rozpoznawane, albo pozostają nie wykorzystane.

Rodzic, na którym spoczywa obowiązek zapewnienia dziecku właściwych warunków rozwoju, ma - z jednej strony - dość łatwe zadanie, ponieważ umysł dziecka jest bardzo elastyczny, łatwo daje się formować i zmieniać. Z drugiej jednak strony niesie to ze sobą pewne niebezpieczeństwo. Poprzez niewłaściwą ocenę możliwości dziecka i nieodpowiednie metody uczenia, możemy maluchowi zaszkodzić, niszcząc w zarodku to, co w nim najcenniejsze. Jeśli chcesz prawidłowo i bardziej świadomie kształtować umysł małego człowieka, spróbuj go najpierw poznać.

Czytając "Inteligencję Twojego Dziecka" spostrzeżesz, że jestem zwolennikiem wszechstronnego rozwoju malucha. Nie jest to jednak wszechstronność rozumiana w kategoriach szkolnych, wg których uczeń powinien być dobry we wszystkim, powinien biegle opanować wszystkie umiejętności i dać się nafaszerować wiedzą ze wszystkich możliwych dziedzin. A przy tym wszystkim dać się wcisnąć w sztywną ramkę, przystającą do standardów narzuconych przez resztę społeczeństwa.

Wszechstronny rozwój to coś zupełnie innego. To zapewnienie maluchom środowiska bogatego w wiele różnorodnych bodźców, by mogły one - mówiąc obrazowo - posmakować z "każdej miseczki" i wybrać te potrawy, które im najbardziej odpowiadają. Nie chodzi o to, byś zrobił z dziecka geniusza, który przejawia doskonałość w każdej dziedzinie i zdobywa sukcesy na wszelkich możliwych polach. Prawdę mówiąc wątpię, by to było możliwe i by uczyniło to Twoją pociechę szczęśliwszym człowiekiem.

Każde dziecko przychodzi na świat z zalążkami uzdolnień, które otrzymało w genach. Problem w tym, że w momencie narodzin nikt nie wie, co "siedzi" w takim małym Krzysiu czy Oli. Te wrodzone predyspozycje zakreślają potem ramy, granice możliwych osiągnięć. Ramy te jednak nie zapełnią się samoistnie. Rodzice - stosując właściwe metody - powinni wspierać dzieci, aby mogły one własne predyspozycje odkryć i rozwijać - zgodnie ze swoimi możliwościami. A możliwości te są na ogół znacznie większe, niż przypuszczają rodzice.

Wszystko zależy od tego, czy otoczenie dziecka wpływa mobilizująco czy hamująco na rozwój jego talentów. Przeprowadzone eksperymenty dowiodły, że zapewnienie dziecku środowiska bogatego w stymulujące bodźce skutkuje prężnym rozwojem umysłu. Przy czym im dziecko młodsze, tym więcej korzystnych zmian wywoła w jego umyśle stymulujące środowisko. Dlatego tak ważne jest, co Ty jako rodzic zaoferujesz dziecku w procesie kształcenia i wychowywania. Od doboru zajęć dla dziecka, od jakości proponowanych zabaw, od Twojej postawy i aktywności zależeć będzie to, jak rozwinie ono swoje sprawności intelektualne, zdolności twórcze, kompetencję społeczną, wrażliwość na sztukę, zdolności artystyczne czy sprawność fizyczną.


Jolanta Gajda, twórca serwisu SuperKid.pl,

autorka ebooka "Inteligencja Twojego Dziecka",
11/13/08 - 16:40:00 - dzieci -

Dziecko w domu bez opieki - co na to brytyjskie prawo?

Chcąc zabezpieczyć interesy swoich małoletnich obywateli, władze wielu rozwiniętych państw, w tym i Wielkiej Brytanii, odwołując się do przepisów prawa, nałożyły na opiekunów dzieci obowiązek sprawowania nad nimi właściwej opieki.

To, jak człowiek widzi otaczający go świat i własne w nim miejsce, czego oczekuje od innych i od siebie, jakie ma przekonania dotyczące tego, jak powinno być, jest istotnym wyznacznikiem jego działalności. Dziecko od pierwszych chwil życia w toku własnej działalności i w kontaktach społecznych, zbiera doświadczenia i tworzy swój własny obraz świata. Zdobywa wiedzę o tym, jak świat funkcjonuje, czego można oczekiwać od innych ludzi, co może wydarzyć się w określonej sytuacji. Dowiaduje się tego od swoich opiekunów i obserwując efekty własnego postępowania.
Jeżeli zdobywanie wiedzy o świecie, ludziach i samym sobie odbywa się w bezpiecznych warunkach stwarzanych przez mądrych i kochających rodziców (opiekunów), to globalny rozwój dziecka przebiega prawidłowo i nie jest efektem przypadku. Natomiast dziecko pozostawione same sobie nie potrafi przewidzieć rezultatów swoich działań i przez to naraża się na niebezpieczeństwo.
Chcąc zabezpieczyć interesy swoich małoletnich obywateli, władze wielu rozwiniętych państw, w tym i Wielkiej Brytanii, odwołując się do przepisów prawa, nałożyły na opiekunów dzieci obowiązek sprawowania nad nimi właściwej opieki. Zdaniem wielu ekspertów dzieci do 12 roku życia bezwzględnie nie powinny pozostawać same w domu, bowiem nawet w wypadku krótkiej nieobecności dorosłych opiekunów dziecka może dojść do tragedii. Dzieci do 12 - 13 roku życia nie są jeszcze na tyle emocjonalnie i psychicznie dojrzałe, żeby były w stanie przewidzieć wszystkie możliwe konsekwencje swoich działań oraz poradzić sobie w wypadku wystąpienia trudnej i niebezpiecznej sytuacji.
Pedagodzy i psychologowie twierdzą również, że pozostawienie dziecka do lat 16 na noc bez opieki osób dorosłych jest przejawem złego, nie przemyślanego postępowania, wręcz przejawem niefrasobliwości i braku poczucia odpowiedzialności. Jest to działanie na szkodę dziecka, bowiem nawet szesnastolatek nie ma jeszcze do końca uformułowanej osobowości, jest zmienny w swoich pomysłach i działaniach, dość łatwo ulega presji rówieśników. Ponadto na ogół jest też zbyt słaby fizycznie, by na wypadek napaści móc się obronić.
Dlatego pozostawianie dziecka samego w domu jest przejawem co najmniej bezmyślności ze strony ludzi dorosłych. Jest to bardziej lub mniej uświadomione wystawianie dziecka na zagrożenie, które może przyjść z każdej strony.



Anna Korcz
Dzieciak.co.uk - Portal dla rodzicow w UK
11/13/08 - 15:56:34 - dzieci -

Przemoc

Pamiętam jak rozpaczliwie prosiłam moich kolegów, którzy jak to się mówi robili w reklamie, żeby zrobili kampanię przeciw przemocy dzieci nad rodzicami.

Pamiętam jak rozpaczliwie prosiłam moich kolegów, którzy jak to się mówi robili w reklamie, żeby zrobili kampanię przeciw przemocy dzieci nad rodzicami.
-Kto zrobi reklamę społeczną w obronie rodziców nad, którymi znęcają się ich nieletnie dzieci?- Pytałam.Kiedy mimo jak mi się przynajmniej wydawało robiłam wszystko, żeby było dobrze.

Nie doczekałam kampanii przeciw znęcaniu się nad rodzicami i pewnie nie doczekam, za to ostatnio w Poznaniu widziałam na mieście plakaty z informacją -KOCHAM, NIE BIJĘ- na bilbordzie, oprócz tekstu, było jeszcze zdjęcie kochającej się rodziny. Mam nadzieję, że nikt przy okazji nie pomyślał, że jak nie kocha to, nie bicie go nie obowiązuje i znaczy, że może bić.

Ne bijmy dzieci, rodziców, kolegów, psów, kotów i innych zwierząt bez względu na to czy je kochamy czy nie, bez względu na rozmiar swojej siły czy bezradności.

Nie bij, nawet nie trzepnij, nie wściekaj się, nie okazuj złości, panuj nad sobą.

Tak, łatwo powiedzieć, czy napisać, ale zrobić kiedy człowiek zostaje doprowadzony przez dziecko do ostateczności, nawet jak się uda, jest rtudniej? Kiedy świat na około, na co dzień, jest delikatnie ujmując wkurzający. Stresujemy się w pracy, na ulicy, na zakupach i kiedy wyjmujemy ze skrzynki na listy, rachunki ,a wolelibyśmy pozdrowienia od przyjaciół z ciepłych krajów z załączonym zaproszeniem. Kiedy czas pędzi tak, że nie zdążymy rozwiązać jednych dzieckich problemów, a już są nowe, i jeszcze nowsze. Co zrobić, kiedy jesteśmy tylko ludżmi i przestaje to brzmieć dumnie, bo zwyczajnie po ludzku mamy wszystkiego dość? Fachowcy radzą odpowiednie odżywianie jogę, medytację, samodzielne ćwiczenia na siłowni lub grupowe zajęcia w klubie fiitnes. Można też nabyć drogą kupna duży worek treningowy z rękwicami bokserskimi w komplecie. I wzorem wielu amerykanów walić w niego dla odprężenia w domowym zaciszu. Problem jest poważny i na tyle powszechny, że trzeba o tym pomyśleć i coś postanowić. Jak długo jednak byśmy nad tym nie rozmyślali i co byśmy nie postanowili, dwie rzeczy są pewne. Jesteśmy tylko ludżmi i... coś musimy z tym zrobić. Oczywiście nie z tym, że jesteśmy ludżmi tylko z naszymi reakcjami na to co(lub kto) nas wkurza.

Są dziś takie trendy, żeby dzieciom poświęcać ja najwięcej czasu, tłumaczyć i odpowiadać zawsze kiedy dziecko zapyta - po co, czy dlaczego?

Dobrze jest tłumaczyć zawsze, wszystko, nawet kiedy dziecko pyta dlaczego dodajemy przecieru pomidorowego do zupy, która ma być pomidorowa. Przy okazji, mam wrażenie, że ta telewizyjna reklama popularnego przecieru pomidorowego próbuje na nas wymusić, nie tylko kupno przecieru. Jeśli przesadzam, to pewnie dlatego, że czuję się osaczona narzucaniem mi co mam robić.

Teoretycznie, dobrze jest wszystko tłumaczyć, aż do pozytywnego skutku i to nie tylko dzieciom. Mimo, że nie ma wcale pewności, że zrozumieją. Dobrze by było tłumaczyć, tylko kto ma na to czas. Jesteśmy tylko ludżmi,a rzeczywistość dziś często jest taka, że jak jesteśmy rodzicami pracującymi, to pracujemy do upadłego, jak nie pracujemy to zajęci jesteśmy szukaniem pracy, albo zamartwiamy się jak utrzymać rodzinę i nie mamy głowy, ani cierpliwości dla dzieci. Poczucie winy z tego powodu, wzmacniane często komentarzami dziadków i innych życzliwych przecież części rodziny dodatkowo odbiera nam siły i chęci.

Co zatem zrobić, aby bycie rodzicem i dzieckiem nie było smutną, uciążliwą koniecznością?

Moim zdaniem, nie ma zasad, które pasowałaby do wszystkich dzieci i rodziców. To co jednym służy innym może korzyści nie przynieść, a czasem nawet szkodę.

Uczymy się naszych dzieci krok po kroku, rok po roku. Może nawet dojść do sytuacji, że będziemy wiedzieć dokładnie czego im trzeba i co dla nich dobre kiedy same będą już rodzicami. Ale wtedy będziemy już dziadkami.

Taak podręczników-poradników jest, jakby coraz więcej, a problemów do rozwiązania wcale nie ubywa i nie maleją.

Co robić? Zapytałam kiedyś w towarzystwie, mocno sfrustrowana zachowaniem mojego dziecka.

Kochać-odpowiedziała mi jedna z koleżanek mądra mama po przejściach-kochać.

Kochać i... . Ale o tym potem.


Katarzyna Tokarczyk
11/13/08 - 15:55:01 - dzieci -

Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.
Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.
Dzisiejsze dziecko, które oszukuje, to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy.
Dzisiejsze zbuntowane dziecko, to to, nad którym się wczoraj znęcaliśmy.

Dzisiejsze zakochane dziecko, to to, które wczoraj pieściliśmy.
Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.
Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazaywaliśmy miłość.
Dzisiejsze mądre dziecko, to to, które wczoraj wychowaliśmy.
Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.

Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko, które wczoraj żyło radością.


— Ronald Russell